poradnik: zapobieganie kradzieży roweru

Nigdy jeszcze mi roweru nie ukradziono (odpukać), więc nie wiem czy powinienem użyć tego jako argumentu za czy przeciw poniższym tezom :) . W każdym razie mam kilka patentów, które uważam że zmniejszają ryzyko zniknięcia mojego roweru przez kogoś.

Zapięcie

Zapięcie jakie powinno być każdy wie. Jeżeli linka to jak najdłuższa, nawet jeżeli przypinamy tylko ramę i przednie koło to zawsze większa wygoda i przy okazji można przypiąć rower kumplowi, lub nawet dopiąć kask. Ważne, żeby było renomowanej firmy i miało unikalny kluczyk. Bo jeżeli ten sam kluczyk pasuje do wszystkich zapięć tego samego rodzaju (a widziałem takie) to pojawia się już dodatkowe ryzyko.

Może też być ulock. Ja preferuję linki. Więcej o zapięciach znajdziecie tutaj.

Miejscówka

W zasadzie ciężko to jednoznacznie określić. Należy generalnie unikać miejsc o zwiększonym zagrożeniu. W bloku nie polecam przypinać rowerów na klatkach schodowych, chyba że zamkniętych (przynależnych tylko do kilku mieszkań), albo w piwnicach, suszarniach itp. Tam złodziej ma godziny, jeżeli nie tygodnie na opanowanie zapięcia. Jeżeli rower jest wyjątkowo dobry to można nawet wnieść sprzęt strażacki do rozcinania karoserii w wypadkach samochodowych (no, może trochę koloryzuję, ale tylko trochę :P ).

Miejsce o zwiększonym zagrożeniu to również zatłoczone ulice. Tam większość ludzi nie zwraca uwagi na to co się dzieje. Albo na parkingach szkolnych czy uniwersyteckich.

Mogę ogólnie powiedzieć, że trzeba kierować się intuicją pod tym względem.

Bez zapięcia

Im lepszy rower tym większe prawdopodobieństwo, że ktoś go spostrzeże. Jak spostrzeże złodziej, to się zaczai. A jak się zaczai to wystarczy mu 10 sekund. Jak ktoś nie wierzy, to niech zrobi sobie próbę czasową na 10 sekund i zmierzy odległość. Spokojnie można odjechać na kilkaset metrów.

Jeżeli komuś żal pieniędzy na zapięcie, to lepiej może kupić sobie tańszy rower. Bo po pierwsze mniejsze prawdopodobieństwo kradzieży, a po drugie zostanie na zapięcie. No i nie wspieramy w ten sposób szajki złodziei rowerowych.

Kumplowi zarąbali rower spod sklepu rowerowego bo zostawił “tylko na 30 sekund”. I nie pomogło, że jest oficerem, ma głowę na karku i umie szybko biegać. Nie było już za czym.

Szajs

Jeśli rower wygląda jak zdjęty z wystawy to szanse, że ktoś go namierzy są bardzo wysokie. No i tu jest problem, bo każdy chce mieć rower wyglądający fajowo. Fajowy rower to w zasadzie pomiędzy 20 a 50 procent radochy. Im fajniejszy rower tym wyższy procent.

Podobnie myślą złodzieje. Im fajniejszy rower tym łatwiej go upłynnić i wynegocjować dobrą stawkę. Z takim rowerem musisz albo bardzo uważać, albo bardzo bardzo uważać.

Jeżeli już musisz mieć superfajowo wyglądający rower, to chociaż w jakiś sposób zmniejsz jego atrakcyjność. Jeżeli do fajowego roweru masz fajowe ciuchy, to jeszcze tylko transparent z napisem “okradnij mnie” albo “just do it” może pogorszyć twoją sytuację. Ciulowe ciuchy mogą więc pomóc ocalić sprzęt.

Może też pomóc taśma izolacyjna. Owijasz taką taśmą rower w różnych miejscach. Rower traci walory estetyczne o co nam chodziło. Ale przez to rower traci walory estetyczna, a o to nam przecież nie chodziło kiedy go kupowaliśmy. Zatem zachęcam do przemyślenia tej kwestii jeszcze przed dokonaniem zakupu. Generalnie zalecam unikanie krzykliwych kolorów i nowoczesnego wzornictwa.

Najwięksi hardkorowcy sprejują rowery na jakieś niewyobrażalne kolory (zgniło zielony mat jest w modzie w tym sezonie :) ). Taki rower to dla złodzieja szajs. Nic się z tym nie da zrobić. I o to właśnie chodzi.

Części

Poza kradzieżą samego roweru w grę wchodzą jeszcze poszczególne elementy. I tak jeżeli nie uda się zawalić ramy, to może da się przynajmniej koło, albo chociażby siodełko. Nie? To może pompka? Światełko? Bidonik?

Niektórych elementów nie da się zapiąć. Ale koła i siodełko się da. I o ile siodełko to jeszcze nie jest wielki wydatek, o tyle koło to może być nawet połowa wartości roweru. Zwłaszcza, jeżeli właściciela zmieni tylne koło. Tam jest zwykle droższa piasta i kaseta.

Ale tak naprawdę skraść można wszystko poza ramą. Widuje się takie “rowery” od czasu do czasu w mieście. Smutny bardzo to widok. Przykro się robi.

W nowoczesnych rowerach górskich montuje się teraz szybkozłączki, czy też zapięcia mimośrodowe, jak kto woli. Takie koło ściąga się kilka sekund bez dodatkowych narzędzi. Założę się, że są kolesie, co normalnie nie kradną, ale jak zobaczą taką okazję idąc do sklepu po bułki, to się nie oprą. Czyli jak to mówią, okazja czyni złodzieja.

Poza tym trzeba pamiętać, żeby przypinać i koła i ramę. Przypięcie albo jednego albo drugiego naraża na utratę któregoś z tych elementów. Widział ktoś kiedyś rower, w którym wszystko było w zasadzie na miejscu, a brakowało jedynie ramy wraz ze wszystkim co do tego przykręcone? Ktoś w ten właśnie sposób został właścicielem dwóch kółek w dosłownym znaczeniu tego pojęcia.

Sakwy

W sakwach czasami przewozimy różne (nie)potrzebne rzeczy. Jeżeli zostawiamy sakwy wypełnione takimi rzeczami w niebezpiecznym miejscu to warto liczyć się z możliwością ich zniknięcia. I mówię tutaj nie tylko o rzeczach, ale i o sakwach. Dobre sakwy można łatwo ściągnąć z roweru i zabrać ze sobą, nawet jako plecak. Polecam tutaj sakwy Ortlieba.

I na koniec jeszcze w ramach relaksu instruktaż jak roweru przypinać nie należy.

Leave a Reply