podsumowanie minionego roku

Generalnie takie wypowiedzi jak dzisiejszy moj post pojawiaja sie w jakies rocznice, albo w zwiazku z jakimis okraglymi datami. A ja dzisiaj zupelnie jak to sie mowi z kosmosu sie wypowiem o minionym roku.

Powiem wprost, byl udany, nawet bardzo udany. Zaczalem jezdzic w okolicach maja i przejezdzilem az do dzis, wiec moment na start wybralem jak widac korzystny.

W tym czasie, czyli mniej wiecej od polowy maja, zmienilo sie duzo w moim zyciu, np. schudlem troche, ale juz znowu tyje, ale za to jestem o wiele bardziej wysportowany. Mowie tutaj o chudnieciu, bo to bylo moje glowne zalozenie. Czesciowo sie udalo, a czesciowo nie :) . Ale co jestem tera wysportowany to moje. Krotkie podjazdy pod strome gorki, czy nawet dluzsze, juz nie robia na mnie wiekszego wrazenia. Z tego jestem bardzo zadowolony, bo bym w zyciu nie pomyslal, ze jeszcze kiedykolwiek bede w tak dobrej formie. Wiekszosc ludzi w moim wieku tez tak mysli i ich myslenie jest zgodne z rzeczywistoscia, zwlaszcza jak juz im sie urodza dzieci.

Moja kobita tez sie przekonala do jezdzenia, co rowniez czesciowo sobie przypisuje i moim doskonalym metodom dydaktycznym :) . Gdy nie ona, to nudno byloby bardzo samemu jezdzic, a jak to slusznie zauwazyla podczas wczorajszej wycieczki, nasi znajomi sa cieniazami, bo nie jezdza na rowerach.

Poprawilo mi sie samopoczucie, jestem bardziej odporny na zmiany pogodowe i zima mnie nie meczy tak jak to mialo miejsce jeszcze rok temu. Traktuje te pore roku jak pore roku, tak samo dobra jak kazda inna. W tym miejscu na Ziemi, w Szkocji, trzeba sie do tego przyzwyczaic i byc z pogoda za panbrat, bo w kazdej chwili moze sie zmienic na gorsza. Nawet kiedy i tak juz jest bardzo zla.

Odstresowalem sie. To tez jest wazne. Wczesniej miewalem problemy z zasypianiem. Jeszcze czasami mi sie to zdarza, ale juz coraz rzadziej. Poza tym byle co juz nie wyprowadza mnie z rownowagi kiedy mam gorszy dzien. Potrafie jakos bardziej zapanowac nad emocjami.

Mamy plany na dalekie wycieczki rowerowe, bliskie tez. M. in. chcielibysmy w miare mozliwosci kontynuowac zwiedzanie blizszych i dalszych okolic Edynburga w czasie weekendow zwlaszcza. Poza tym planujemy co najmniej jedna powazniejsza wyprawe wglab Szkocji, czyli na polnoc, ewentualnie na polnocny wschod, decyzja ostateczna jeszcze nie zapadla. Pod koniec sierpnia planujemy pojechac na Wegry, o czym juz byla mowa. A za pare lat jak nadal bedzie dopisywalo takie szczescie jak do tej pory to niewykluczone, ze pojedziemy do Ameryki Poludniowej. A jesli nawet nie tam, to pewnie gdzies, gdzie jest rownie fajnie.

Bardzo mocno skoncentrowalismy sie wraz z moja dziewczyna na tym co w zyciu jest najistotniejsze wedlug nas. Mianowicie na zyciu, czyli na spedzaniu czasu pozytecznie i przyjemnie, robieniu rzeczy, ktore wprawiaja nas w dobry nastroj, pomagaja wrocic do pracy po weekendzie i dotrwac do nastepnego, ktore daja jakies punkty odniesienia w czasoprzestrzeni i pozwalaja lepiej zrozumiec otaczajaca nas rzeczywistosc i ludzi. Skupilismy sie na tym co niematerialne, choc rzeczy materialne ciagle sa nam potrzebne do zycia (np. rowery) i dlatego ciagle jeszcze chodzimy do pracy :) .

I ogolnie miniony rok jest w zasadzie pod kazdym wzgledem lepszy od poprzedniego, a nawet moze i od wszystkich poprzednich, nie liczac tych, kiedy bylismy dziecmi.

Jedna odpowiedź do “podsumowanie minionego roku”

  1. a ja też mam rower w domu jest dużo ładniejszy niż mojej siostry

Leave a Reply