miasteczka kempingowe
Co mnie rozwala w tej Wielkiej Brytanii to paradoksy. Mam wrażenie, że ci ludzie naprawdę są szalenie wyluzowani.
W całej Wielkiej Brytanii w miejscowościach wypoczynkowych nad morzem, a takich w tym kraju jest mnóstwo, zobaczyć można osiedla, a nawet całe mini miasteczka z przyczep kempingowych. Ale nie takich jak z rodzicami jeździliście nad morze za starych dobrych czasów. Takiej przyczepy maluch by nie pociągnął
.
To są przyczepy stacjonarne. W takiej przyczepie jest pełen luksus: sypialnia, salon, kuchnia, łazienka, telewizor, prysznic, mikrofala i wiele innych gadżetów, które pozwalają ludziom poczuć się jak w domu. Bo takie do ma właśnie zadanie.
Głównie ludzie starsi w takich właśnie przyczepkach spędzają całe miesiące. Ogólnie jest taka zasada (prawdopodobnie wymuszona prawem), że można w niej mieszkać przez 10 miesięcy w roku. Po to, żeby ludzie nie robili z tego domów.
Ale widać często przyczepki podmurowane z ogródkami. Więc niektórzy w nich zamieszkali już na dobre. Teren pod taką przyczepkę można wydzierżawić wraz ze wszystkimi łączami do mediów. Przyczepkę z resztą też można pożyczyć. Można też wynająć. Jak komu wygodnie.
Mają fantazję ci Brytyjczycy. Nie ma co.