Przepisy wymagają, aby rower miał:
* przednie światło barwy białej lub żółtej selektywnej
* tylne światło barwy czerwonej oraz tylne światło odblaskowe barwy czerwonej w kształcie innym niż trójkątny. * co najmniej jeden sprawnie działający hamulec
* dzwonek
(Źródło: Gazeta.pl)
Tego wymagają przepisy. Ale co z tego, skoro niektórzy rowerzyści oszczędzają światło. Z jednej strony to pro-ekologiczne, ale z drugiej całkowity bezsens.
Jadę sobie czasami ścieżką rowerową z pracy i snują się tam takie zjawy. Oni mnie widzą, więc uważają, że jest luzik.
Ja mam gorzej, bo kiedy jest całkowicie ciemno i jeszcze na dodatek w nadjeżdżającym rowerze nie tylko brakuje światełek na baterię ale i odblasków, to czasami dowiaduję się o jego obecności w ostatniej chwili.
Rowerzysty prał nie będę, w końcu to dobra istota, o wiele lepsza niż kierowca samochodu (
przynajmniej statystycznie). Ale mógłby czasami się zastanowić nad tym co robi.
Rowerzystów nikt przecież nie kontroluje na obecność świateł, bo one nikomu praktycznie nie zagrażają. Ale dla własnego dobra i bezpieczeństwa innych rowerzystów i przechodniów każdy na dwóch kółkach powinien ze sobą wozić jakieś dwa kaganki.
poniedziałek, 29 październik 2007 @ 8:04 pm
Uśmiałem sie do łez, ale to jest rzeczywiście problem, bo lampka rowerowa pozwala, żeby nas widziano, za to nam to specjalnie nie ułatwia jazdy…, no chyba, że przy całkowitych ciemnościach