sprzęt: sakwy
Sakwy są w podróżowaniu rowerem niezbędne. Chyba, że jedzie za kimś samochód z transportem żarcia, picia i kołderką. Za mną nikt nie jeździ, więc wożę sakwy. Kilka spostrzeżeń jeśli chodzi o użytkowanie.
Póki co zakupiłem najtańsze sakwy firmy Hassa jakie udało mi się wypatrzeć w ataku zakupoholizmu. Nie są najgorsze. Wożę w nich zakupy i oczywiście wszystko co jest mi potrzebne na krótkie wypady za miasto. Nigdy nie testowałem sakw na dłuższych niż kilkugodzinne trasach.
Ale nasunęło mi się kilka spostrzeżeń. Między innymi również na podstawie info ze strony Down The Road Tima i Cindy Travisów.
Nie mogę nic powiedzieć o sakwach, które oni tam rekomendują. Firma Ortlieb jest mi znana jedynie z Internetu. Nigdy nie widziałem ich na własne oczy, więc nie mogę powiedzieć czy faktycznie są takie dobre.
Całkowicie za to zgodzę się jeśli chodzi o dwie inne kwestie: bezpieczeństwo i wodoodporność. Te dwie cechy sakw rowerowych podczas długich wypraw są bardzo ważne. Sakwy muszą mieć dobre mocowanie do raków i być wodoodporne, a nie tylko wodoszczelne. Te dwie rzeczy mają głębokie praktyczne uzasadnienie.
Po pierwsze i najważniejsze sakwy obciążają rower zgodnie z zawartością. Czyli im więcej napakujemy tym większy ciężar. Im większy ciężar tym trudniej się rower prowadzi. Co prawda dobry rower turystyczny będzie odpowiednio skonstruowany aby ułatwić prowadzenie z obciążeniem. Ale na pewno żaden konstruktor nie przewidział jeszcze antidotum na odpadnięcie sakwy.
Wyobraźmy sobie, że jedziemy 30 na godzinę z górki, po ścieżce w lesie gdzie z ziemi wystają korzenie, jest trochę żwiru tu i ówdzie i od czasu do czasu dosyć gwałtownie zmienia się nachylenie i kierunek jazdy. Wyobraźmy sobie dalej, że w takiej sytuacji jedna z sakw odpada.
Pal licho całą zawartość tej sakwy, która rozsypuje się po całym zboczu. W takiej sytuacji zachowanie równowagi może być niemożliwe. Kładziemy rower, suniemy się razem z nim jeszcze kilka metrów (siła bezwładności jest dosyć spora, bo do roweru przypięte są ciągle pozostałe sakwy) i …
I kiedy już się zatrzymamy wpada na nas towarzysz podróży, który w porę nie wyhamował (generalnie jego wina, ale to jest teraz nieistotne
).
Druga opcja to nieszczelne sakwy. To oczywiście nie stwarza takiego zagrożenia jak złe mocowanie, ale może być nieprzyjemne kiedy zamoknie nam jakiś sprzęt elektroniczny, przykładowo aparat fotograficzny.
Sakwy mogą mieć jeszcze kilka udogodnień. Na przykład dawać się łatwo ściągać, dzięki czemu można sobie taką sakwę gdzieś przechować: przechowalnia bagażu, hotel, namiot, etc.
Poza tym niektóre sakwy można zarzucić na plecy na przykład kiedy wybieramy się do sklepu po prowiant
.
Sakwy mogą również mieć paski odblaskowe. Przydaje się to jako dodatkowy element zwiększający bezpieczeństwo. Mogą też, a w zasadzie powinny, mieć zapięcie umożliwiające zamocowanie światełka. Kiedy sakwa jest załadowana światło zamocowane na sztycy może być, i najczęściej jest, niewidoczne.
sobota, 22 listopad 2008 @ 6:43 pm
dobra sakwa nie jest zła, Pozdraiwam