przyczepka

Wcześniej już pisałem, że na Węgrzech przydadzą nam się przyczepki. Już napaliłem się na Extrawheel kiedy zaczęło do mnie docierać, że to może nie być taki dobry pomysł.

Po pierwsze, to zawsze jest przyczepka. Utrudnia prowadzenie roweru i zawsze trzeba pamiętać, że zachodzi. Rower z przyczepką jest jeszcze mniej zwrotny niż załadowany sakwami z przodu i z tyłu. Na wąskiej ścieżce zawsze można rowerem jakoś nawrócić nawet gdy jest ciężki. Z przyczepką jest już trudniej.

Po drugie, dodatkowe koło. Fakt, że przyczepka odciąża rower i dzięki temu jest mniejsze prawdopodobieństwo jego uszkodzenia, ale w razie czego jest więcej do centrowania i łatania. Więcej roboty.

Przyczepkę trzeba przypinać tak samo jak rower. Do tego trzeba ją albo odpiąć, albo mieć dodatkowe zapięcie. W obu przypadkach jest to trudne, zwłaszcza jeśli przyczepka jest załadowana i buja się na boki.

Przyczepka przyciąga uwagę. Nie tylko ciekawskich, ale przede wszystkim złodziei. A trzeba pamiętać, że to okazja czyni złodzieja.

Ale moja dziewczyna się bardzo mocno uparła. Jeszcze to przemyślę.

Jedna odpowiedź do “przyczepka”

  1. [...] w pierwszej kolejności sakwy. Ja byłem przeciwnikiem przyczepki. Ostatecznie jednak przekonała mnie cena. Wyliczenie wyglądało mniej więcej tak. Sakwy przednie [...]

Dodaj komentarz