Węgry czy Rumunia?
Co prawda nie siedzę dniem i nocą i nie zmóżdżam się nad komplikacjami naszej wyprawy na Węgry w przyszłym roku, ale często o tej wyprawie sobie myślę. Będzie to w zasadzie pierwsza w moim życiu fachowa wyprawa, zaplanowana od początku do końca jako wyprawa rowerowa, a nie wakacje z rowerem.
Znalazłem ciekawe info, które tutaj zacytuję, bo mnie dodatkowo zachęciło do spędzenia większości czasu właśnie na Węgrzech (trochę mam opory, żeby jechać tylko i wyłącznie na Węgry, ale moja dziewczyna się uparła, że chce tam właśnie i koniec, plus tupnięcie nóżką).
Pod koniec czerwca wyjechałem do pracy na farmę owoców miękkich w Anglii. Miałem z powodów finansowych odpuścić sobie w tym roku wyprawę rowerową. Przedsięwzięcie zarobku okazało się jednak totalnym niewypałem i już po miesiącu wróciłem do Polski.. Pojawiła się szansa na krótką wycieczkę o bardzo ograniczonym budżecie. W tej sytuacji Węgry były oczywistym wyborem: są blisko, jest tam tanio, mają świetną infrastrukturę turystyczną, wysoką kulturę kierowców oraz szybki asfalt. Ponadto oczywiście piękne krajobrazy, wspaniałe zabytki, ciekawą kuchnię czy oryginalny język. Między Polską a Węgrami natomiast Słowacja, której też należy się zainteresowanie
Z drugiej strony kusi mnie coraz mocniej Rumunia. Kolesie piszą tak:
Dlaczego wybraliśmy Rumunię? Główne powody są dwa. Po pierwsze większość terenów Rumunii jest krajem jeszcze nie odkrytym i nie zagospodarowanym dla turystów. Regiony są te więc niezywkłe – takie jak 50 czy 100 lat temu. Jazda przez takie tereny jest dla nas czymś zupełnie innym, innym niż to co możemy spotkać w Polsce czy w krajach europy zachodniej.
A mnie właśnie pociągają takie niezamieszkałe a przede wszystkim niezabudowane i nie zniszczone dziewicze tereny, których najwięcej się ostało w Europie wschodniej (50 lat komuny wyrządziło wiele szkód, również ekologicznych, ale to co z przyrodą robi zachód przechodzi ludzkie pojęcie).
W całym tym oczekiwaniu na przyszłe wakacje jest to, że 3 tygodnie to w sumie sporo czasu i sporo można zwiedzić. A jednocześnie i tak wiem, że będzie za krótko. Cały czas głowę zaprząta mi ta myśl, że w końcu trzeba będzie wrócić.
Środa, 10 październik 2007 @ 7:59 am
Znalazłem jeszcze jeden ciekawy opis dotyczący Rumunii pochodzący stąd: